Klaster i psychika
: 16 gru 2006, 01:04
Już dawno chciałam podjąć ten trudny temat, ale jakoś nie mogłam się zebrać. Dzisiejsza rozmowa z Osobą również zmagającą się z klasterem jednak przekonała mnie, że to istotny temat.
Ból klasterowy zawsze jest okrutny, ale jak pokaże na co go stać w całej pełni, jak epizody ciągną się miesiącami, jak ataki następują jeden po drugim, to już nie ma mocnych na niego. Jest trudno człowiekowi, czasem bardzo trudno poradzić sobie
Każdy ma inną psychikę, inną odporność, ale każdemu jest ciężko. Jedni lepiej sobie radzą, inni gorzej. Ten temat jest szczególnie dla tych gorzej sobie radzących.
Jak sobie pomóc
Oczywiście po pierwsze sprawdzić, czy tlen na nas działa. Atak, który nie rozwinie się do pełni, skończy wcześniej jest łatwiej znieść. Śpimy bez strachu, że obudzi na kolejny atak i nie wiadomo kiedy przejdzie. Owszem obudzi, ale tez jest szansa, że szybko się skończy. Jak możemy sobie pozwolić, to kupić imigrany. Znaleźć lekarza, który wie coś o klasterze lub chce wiedzieć i nam pomóc. Testować leki, które mogą nam pomóc. To wszystko trzeba zrobić, trzeba walczyć.
Jednak nawet mimo tego, że mamy tlen itd. i tak czasem jest nam źle i ciężko, jesteśmy zmęczeni, zrezygnowani, mamy dość. Zdarza się, że zaczynamy mieć problemy z nerwicą, wpadamy w stany depresyjne.
To nie służy klasterowi, ani nam. Mamy w końcu prawo do życia pełnią, więc i na tym polu trzeba walczyć.
Czasem warto sięgnąć nawet po leki i tutaj zależnie od tego, co nam sprawia problem: lęk – przeciwlękowe, nerwica - przeciwnerwicowe, czy stany depresyjne - antydepresanty.
Boimy się tego typu leków, ale nie ma czego. Nikt nam nie każe łykać silnych ,uzależniających. Można dobrać naprawdę dobre i pomóc sobie. Lekarz na pewno poradzi coś i niekoniecznie musi to być psychiatra. Wystarczy nasz rodzinny, poinformowany z czym się zmagamy i jak czujemy.
Co prócz leków, które są jak dla mnie ostatecznością.
Metody relaksacyjne/ można skorzystać z pomocy psychologa, psychiatry, którzy polecą nam takowe/,można także próbować samemu. Relaks, nie myślenie o chorobie, zajmowanie się czymś w pełni absorbującym są na takie stany bardzo dobre.
Tu każdy musi znajdować coś dla siebie .Zdarza się, że wtedy nie mamy najmniejszej ochoty na to, co zwykle sprawia nam przyjemność, ale da się znaleźć inne rzeczy, które nas zrelaksują. Bardzo ważne jest, by dostarczać sobie pozytywnych emocji, jak nie można inaczej, to trochę na siłę.
Ważna jest rozmowa, nie tłumienie w sobie odczuć. Bardzo dobrze jest, gdy nasi bliscy wiedzą na temat klastera tyle samo co i my-rozmowa wtedy jest zupełnie inna. Teraz można także pogadać z kimś z forum, bo myślę, że nikomu nie sprawi problemu rozmowa z drugim klasterowcem-w tym temacie chyba rozumiemy się nawet bez słów
Ból klasterowy zawsze jest okrutny, ale jak pokaże na co go stać w całej pełni, jak epizody ciągną się miesiącami, jak ataki następują jeden po drugim, to już nie ma mocnych na niego. Jest trudno człowiekowi, czasem bardzo trudno poradzić sobie
Każdy ma inną psychikę, inną odporność, ale każdemu jest ciężko. Jedni lepiej sobie radzą, inni gorzej. Ten temat jest szczególnie dla tych gorzej sobie radzących.
Jak sobie pomóc
Oczywiście po pierwsze sprawdzić, czy tlen na nas działa. Atak, który nie rozwinie się do pełni, skończy wcześniej jest łatwiej znieść. Śpimy bez strachu, że obudzi na kolejny atak i nie wiadomo kiedy przejdzie. Owszem obudzi, ale tez jest szansa, że szybko się skończy. Jak możemy sobie pozwolić, to kupić imigrany. Znaleźć lekarza, który wie coś o klasterze lub chce wiedzieć i nam pomóc. Testować leki, które mogą nam pomóc. To wszystko trzeba zrobić, trzeba walczyć.
Jednak nawet mimo tego, że mamy tlen itd. i tak czasem jest nam źle i ciężko, jesteśmy zmęczeni, zrezygnowani, mamy dość. Zdarza się, że zaczynamy mieć problemy z nerwicą, wpadamy w stany depresyjne.
To nie służy klasterowi, ani nam. Mamy w końcu prawo do życia pełnią, więc i na tym polu trzeba walczyć.
Czasem warto sięgnąć nawet po leki i tutaj zależnie od tego, co nam sprawia problem: lęk – przeciwlękowe, nerwica - przeciwnerwicowe, czy stany depresyjne - antydepresanty.
Boimy się tego typu leków, ale nie ma czego. Nikt nam nie każe łykać silnych ,uzależniających. Można dobrać naprawdę dobre i pomóc sobie. Lekarz na pewno poradzi coś i niekoniecznie musi to być psychiatra. Wystarczy nasz rodzinny, poinformowany z czym się zmagamy i jak czujemy.
Co prócz leków, które są jak dla mnie ostatecznością.
Metody relaksacyjne/ można skorzystać z pomocy psychologa, psychiatry, którzy polecą nam takowe/,można także próbować samemu. Relaks, nie myślenie o chorobie, zajmowanie się czymś w pełni absorbującym są na takie stany bardzo dobre.
Tu każdy musi znajdować coś dla siebie .Zdarza się, że wtedy nie mamy najmniejszej ochoty na to, co zwykle sprawia nam przyjemność, ale da się znaleźć inne rzeczy, które nas zrelaksują. Bardzo ważne jest, by dostarczać sobie pozytywnych emocji, jak nie można inaczej, to trochę na siłę.
Ważna jest rozmowa, nie tłumienie w sobie odczuć. Bardzo dobrze jest, gdy nasi bliscy wiedzą na temat klastera tyle samo co i my-rozmowa wtedy jest zupełnie inna. Teraz można także pogadać z kimś z forum, bo myślę, że nikomu nie sprawi problemu rozmowa z drugim klasterowcem-w tym temacie chyba rozumiemy się nawet bez słów