Chcę opisać mój przypadek,który zakończył się przypadkowym uzdrowieniem ponieważ wierzę że chociaż w niektórych przypadkach może się okazać zakończeniem tego wielkiego cierpienia(u mnie trwało to 14 lat)
Pierwszy napad tego bólu dostałem w 26 roku mego życia.Nigdy nie nosiłem czapki i stało się to zimą.Nie będę opisywał bólu bo każdy wie jak to jest .... Ataki zaczęły się pojawiać często i zawsze przyczyną był przewiew(zacząłem nosić czapkę). Nie miałem pojęcia że jest coś takiego jak klasterowe bóle głowy.Ataki były regularne i często kończyły się na pogotowiu - tam oczywiście fachowcy dawali mi ketonal i tramal... Ataki zdarzały się w każdej porze roku.Czasem latem wystarczył lekki przewiew żeby w nocy doszło do czterech ataków (rano byłem wyczerpany)Przez te wszystkie lata nie mogłem znaleźć lekarza który by się tym zainteresował oprócz mojej lekarki rodzinnej (Pani Doktor Shmit z Poznania).Dzisiaj mi się wydaje że oprócz mojej rodziny ona była tym najbardziej przejęta i wyrozumiała.O klasterowych bólach dowiedziałem się przypadkiem kiedy Dr.Shmid dała mi skierowanie do szpitala.Siedziałem przed gabinetem Pani Ordynator a na stoliku leżały ulotki o tych bólach - wszystko się zgadzało,regularność występowania,skala bólu itd.Poprzez znajomych dotarłem do prywatnego lekarza (jedyny który miał pojęcie co to jest i jak powstrzymać ataki bez leków przeciwbólowych)W skład tych leków wchodziły: Isoptin(obniżający ciśnienie śródczaszkowe)Lithum carbonicum(na noc)Metypred (lek sterydowy - seria) Przerywały one cykl ataków ale nie rozwiązywały problemu na stałe i nie czółem się po nich zbyt dobrze, ale była to jedyna pomoc jaką uzyskałem.Chcę przypomnieć że najdłużej na zwolnieniu lekarskim byłem 2 miesiące .Dostałem się do szpitala na odział diagnostyczny,przeszedłem różne badania takie jak: rezonans magnetyczny (prywatnie oczywiście) KT głowy i inne.Zawsze badania wykazywały że wszystko jest w porządku.... Podczas ataków i tej ciągłej walki z wiatrakami byłem czasem bliski załamania.Jak trafiłem na w/w oddział diagnostyczny,przy pierwszej rozmowie z lekarzem powiedziałem że mam Klasterowe Bóle Głowy i opisałem ich przebieg.Lekarz stwierdził że bardziej wygląda mu to na bóle Hortota...... buuuuhahahha.Musiałem wytłumaczyć że to jedno i to samo.Byłem u różnych Neurologów pomijając fakt że często po atakach i pogotowiu szedłem ze skierowaniem do specjalisty neurologa a w recepcji dostawałem informację że wizyta za pół roku....i tak przez 14 lat.
A teraz przypadkowe uleczenie:
Od młodych lat miałem zły zgryz.W wieku 33 lat (dziś mam lat 39) okazało się że moje zęby - ósemki zamiast rosnąć normalnie leżą wzdłuż dziąseł rozpychając inne zęby(prawa ósemka nigdy się nie wybiła).Doszło do tego że dolnymi jedynkami zacząłem nagryzać sobie podniebienie,które z kolei zaczęło puchnąć.Moja siostra pracuje w stomatologi i wysłała mnie do znajomego dentysty.Stwierdził on że ósemki muszą być usunięte i będę musiał mieć założony aparat.Po usunięciu chirurgicznym prawej ósemki miałem jeszcze dwa lekkie ataki KBG.Dziś mija dwa lata bez żadnych bóli i cieszę się świetnym zdrowiem
Mam nadzieję że mój przypadek chociaż komuś pomoże.Moja opinia jest taka że ósemka rosnąć wzdłuż uciskała na nerw(Trójdzielny) a przy przewiewie (zmiana temperatury)uaktywniały się te potworne bóle nieporównywalne do niczego innego.Uważam również że lekarze nie zdajac sobie sprawy ze skali bólu powinni się takim pacjentem zająć szczególnie.Przyznam się że jestem dosyć twardy i poza wczesnymi latami dzieciństwa nigdy nie płakałem ale ten ból mnie złamał.Poza łzawieniem z prawgo oka czasem leciały mi łzy bezradności - kiedy myślałem że większego bólu już nie może być a on jeszcze narastał.......
Pozdrawiam wszystkich cierpiących na tą chorobę i życzę abyście już nigdy nie musieli przechodzić przez te katorgi.
P.s
Wiem na 100% że nigdy nie targnął bym się na swoje życie,
ale skłamał bym gdybym powiedział, że przy największych bólach takie myśli nie przec