Mam na imię Andrzej i jestem z Łodzi. Mam 29 lat. Głowa boli mnie od... odkąd pamiętam czyli myślę że jeśli pamięć mnie nie zawodzi od 3 roku życia. Początkowo były to bóle głowy które rodzice uznawali za wymysł potem poddenerwowanie i stres. Chyba, bo nie jestem pewny, zacząłem łyka tabletki w wieku 10 lat i tak jest do dziś. O wszystkich tabletkach jakie brałem pisać nie będę bo bym musiał podać link do encyklopedii leków (niestety). Początkowo były to jakieś leki w opłatku od księży, potem veramid (wiem że na ból zęba ale przy 10 tabsach i ból głowy znika), jakieś z krzyżykiem, ketonal, apapy i inne z ibuprofenem w składzie i nic ból był i był. Zatem ból pojawiał się a ja jadłem jakieś tabletki w ilościach przekraczających normę i albo mnie zemdliło i zmuliło albo nie pomogło. Mając 17 lat byłem na obozie i pewnego dnia napadł mnie straszny ból znajomy który miał podobne problemy podarował mi 50mg tramalu. Niebiosa się uchyliły po 40min bólu nie było. Niestety po powrocie do domu nie miałem już takiego specyfiku a nikt nie chciał mi go przepisać więc zabawa zaczęła się na nowo. Postanowiłem że zapiszę się do lekarza no a skoro on jest lekarzem to na pewno mi pomoże. Taaa, tak sobie to tłumaczyłem. Lekarze wysyłali mnie gdzie się dało, brałem leki jakie tylko mi przepisywali mówiąc że będzie ok. Z leków to były Migea, Depekine Chrono 300, Dihydroergotamina i jeszcze jakieś kilka mało znanych i równie mało skutecznych, bo albo się organizm uodpornił albo nie zadziałał w ogóle. Oczywiście badania to MRI i prześwietlenie zatok. Przypadkiem znów wziąłem jakąś tabletkę na ból głowy. Nie był to napad tylko zwykły ból. Przeszedł. Wziąłem opakowanie do ręki i... nikt mi nie uwierzy ale prawda jest prawdą Etopiryna. Do dnia dzisiejszego ją stosuję. Spokojnie, pomaga mi tylko na lekki ból głowy ale to już coś bo do tej pory nic nie mogłem zrobić jak głowa mnie bolała. I tak od tego czasu wziąłem się bardziej za siebie i zbadanie przyczyny a może i wyleczenie się.
Bóle głowy jakie miewam to:
- zwykły ból głowy jaki ma każdy śmiertelnik
- ból niezbyt mocny ale uporczywy w całej głowie podczas zmian pogodowych (leki: etopiryna 2szt, lasocar oraz tabaka co 3 godziny)
- ból tylko i wyłącznie spowodowany fotofobią (tępy ból), przechodzi sam bez leków siedząc w ciemnym pokoju przez około 2-3 godz lub po zmroku (nic nie biorę)
- ból typowo zatokowy (leki: etopiryna 2szt, afrin - dawniej acatar)
- ból pulsujący w tylnej części głowy (w potylicy) - (leki: etopiryna 2szt, mydocalm)
- ból narastający jak hiperbola, powodujący łzy (leki: depekine chrono 2szt)
- atak bólu fotofobia, hiperbola, xenofobia, odporność na leki (leki: tramal albo tabletka albo zastrzyk)
Ostatnio zrobione badania (prywatnie)
- MRI z kontrastem (nic)
- doppler żył szyjnych (nic)
- rezonans kręgosłupa szyjnego (3,5,6 kręg przesunięty)
- pełna morfologia na wszystko co możliwe (nic)
- próby wątrobowe (wyniki przekroczone o 200% lecz dostałem leki i już są prawie w normie)
- termowizyja zatok (nic)
- mam wadę wzroku - astygmatyzm - badania potwierdzają braki związku z bólami głowy oraz od około 12 lat wada została skorygowana o około 30%
Tak wygląda moja historia. Obecnie radze sobie w/w lekami na bóle jakie występują, ale chciałbym wiedzieć czy można nazwać mnie klasterowiczem? Czytałem jak Bea opisuje metody z tlenem, nigdy tego nie próbowałem, ale podczas dużego wysiłku nie mam problemu z zatokami i łatwiej mi się oddycha a i ból raczej jest znikomy co nie oznacza że jak pracuję ciężko bądź jak jestem na siłowni to się wspaniale czuje ale po prostu lepiej. Podczas bólu oziębiam bardzo głowę i chwilowo przechodzi ból lecz nawraca po około 10 min. Podobna sytuacja jest w saunie jak w niej jestem jest ok ale jak wychodzę znów po około 10 min zaczyna się ból.
Dieta była przez ponad dwa lata czyli ograniczenie bądź eliminacja czekolady i żółtego sera - pomimo opisywanych efektów przez internautów u mnie brak efektów pozytywnych.
Byłbym zapomniał o najważniejszym. Całkowity brak bólu i sielanka przez wszystkie dni jest kiedy jestem w Zakopanem - za każdym razem co tam jestem i jaka by nie była pogoda czy coś innego co w Łodzi negatywnie na mnie wpływa to tam mija. Niestety nie przeprowadzę się do Zakopanego
Pozdrawiam serdecznie