Witaj
co do Imigranu bardzo dużo klasterowców go używa, niektórzy bardzo często i wcale nie jest taki szkodliwy... każdy lek moze szkodzić, ale to nie prawda,że Imigran jest niebezpieczny, jak pomaga to TRZEBA BRAĆ:) więc nie przejmuj się tym co mówi ten lekarz, bo niektórzy guzik wiedzą o klasterze i są dużo mniej kompetentni od niektórych chorych
ktoś ma wadę serca i go używa i nic się nie działo:)
ja osobiście nie biorę, bo nie mam szczęscie do leków, wszystkie są na mnie oporne i nie działają albo czasem ,i mam uprzedzenia do leków po tym jak wyrpóbowałam ich mase...
mnie pomaga tlen... i tlen i Imigran bardzo często działa na KBG,niech mąż spróbuje,
czujesz się bezradna...bardzo CI wspólczuje i rozumiem, moi bliscy też bardzo przeżywali to,że nie mogą mi pomóc...
to indywidualna sprawa każdy z nas w momencie ataku inaczej to przeżywa i czego innego potrzebuje...
ale mąż na pewno bardzo Cię kocha i sama Twoja obecność pomaga..."niby nic, a jednak baaaaaardzo dużo" czasem chciałam,zeby ktos tzrymał mnie za ręke. albo,zeby zostawili mnie w spokoju -a czasem,zeby nie wchodzili mi w drogę jak się ciskałam po całym domu i nic kompletnie się nie dozywali,bo wszytsko mnie bardzo irytowało
ale sama Twoja bliskośc baaaaaaaardzo wiele znaczy:) wiecej niż słowa:)
a co do słow "wyskoczę z balkonu" wiele z nas choc raz mówiło cos podobnego, a nadal zyjemy, to w pewien sposób rozładowuje...to upust naszej frustracji,kiedy bardzo boli i poważnie o tym myślimy,bo chcemy przestać cierpieć,ale w efekcie nigdy nie robimy nic tak ostatecznego
ja np pare razy mówiłam,zeby mnie ktos dobił, dał nóz... ale nie słuchali mnie to zaczełam marudzić i troszke żartobliwie do tego podchodzić ,bo widziałam przerażenie na ich twarzach, wiec mówiłam,ze szkoda,że nie ma w pobliżu wiaduktu,bo chętnie bym sobie polatała , po pewnym czasie przestałam mówić,że chce umrzec, bo nie chciałam ranić najblizszych, a to co sobie myślałam ,to już inna sprawa

,
a potem jak juz tyle wytrzymałam to sobie postanowiłam,ze wytrzymam...i po 18 msc mam remisje i jest dobrze:)
Myśle,ze mąż nie zrobi sobie nic złego...ale czasem wyrzucenie z siebie takiej myśli bardzo pomaga, choć rani Ciebie, ale na pewno wysłuchujesz tego co mówi, to też jest ważne, twoje zrozumienie, troska to ogromna pomoc
3maj się i zyczę CI dużo sily,byś mogła wspierać męża.
pozdrawiam serdecznie