Gdzie jest jakaś tabela pochodząca ze źródeł uznanych za medyczne że jest epizodyczny i chroniczny? Chętnie poczytam jak to się klasyfikuje.
Ja do dzisiaj po kilku (może więcej) latach nie do końca jestem pewien jaki mój klaster ma przebieg i kiedy mówić o zakończonym ataku kiedy zaś nie, nawet gdy nie boli.
Zasadniczo widzę to tak: atak zaczyna się od bajzlu w głowie i kończy się ustąpieniem tego bajzlu właśnie. Przez wielu nazywane to jest dyskomfortem po odpowiedniej stronie głowy.
Ten czas pewnie to epizoda jest. W czasie bajzlu przychodzą klastry bólu w których występują serie ataków które można śmiało nazwać bólem właściwym. Podczas klastra gdy ból atakuje i niby przechodzi on wcale nie przechodzi, czai się dziad, przykuca, węszy, obmacuje, mówi qrwa nawet do mnie, szydzi ze mnie, szykuje podłą strategię na następny kop bólu. on jest we mnie i jest bardzo spersonifikowany, mało tego - wie o mnie wszystko i wszystko to obraca przeciw mnie, bylebym bardziej cierpiał. Najczęściej mój dziad odpoczywa w tym koniuszku za uchem, tak z dala od oka, żeby nie było jak coś. Lecz jest jedna dobra strona tego, dziad ma skończone życie podobnie jak w gierkach, rodzi się z poziomem 1000 punktów które może przeznaczyć na dokopanie mi, gdy wyczerpią mu się punkty umiera definitywnie i tym samym klaster zostaje zamknięty. Jak poznaję że umarł dziad? Nie liczę puntów oczywiście bo nigdy nie wiem ile dokładnie mu przyznano

ale jak koniuszek ten za uchem jest wolny, niepodległy, uśmiechnięty i zadowolony ze swojego jestestwa to znaczy właśnie że dziad się tam nie schował bo poległ i zdechł wreszcie. Ale to nie koniec epizody - ataku KGB po którego zakończeniu znowu zaczynamy wierzyć w sens. To nie koniec, pozostaje bajzel, lekko faluje, ale to nie przeszkadza w niczym, sam bajzel nawet nie przeszkadza, lekko niby, ale moje dzieci są bardziej upierdliwe od bajzlu. Czym jest bajzel, bajzel to wylęgarnia dziadów śmierdzących, to bajzel przydziela im punkty, to właśnie bajzel jest odpowiedzialny za klastery z ich bólami. Bajzel wydaje się być mniej rozgarnięty intelektualnie niż dziad bólotwórczy, lecz ja osobiście największą pokorę czuję przed tym bajzlem (dyskomfortem - inni tak to nazywają), gdyż kiedy o niego dbam i jest on spokojny to wówczas rodzi mało dziadów albo tyle samo tylko z małymi punktami, jest lepiej mi i jemu, nie wiem skąd przychodzi i gdzie odchodzi, przy bólach z silą 9, 10 i więcej zaczynam wierzyć że zostałem porwany przez UFO i to właśnie jakieś badania są na odległość

Czasem też rozważam opętanie przez moce niemiłe człowiekowi. Bądź co bądź o bajzel trzeba dbać, on się odwdzięczy tym samym, trochę to przypomina pracowitego niewolnika i dobrego Pana. Jak niewolnik zaiwania i dba o Pana ten go nie bije. Dbanie o bajzel to nic innego jak dbanie o siebie, odpowiednie żywienie, ilość snu, dobry seks, brak stresów, twórczy pomysł, unikanie wywoływaczy, najważniejsze żeby się nie zdenerwować, oj bajzel tego nie lubi, rodzi zaraz swojego qrewskiego pokemona, dziada i wszystko zaczyna się na nowo. Jeżeli bajzel zniknie z mojej głowy ja mówię o zakończonym właściwym ataku KGB. Koniec epizodu, koniec masakry, znowu kwiatki są kolorowe.
Mam rocznie tylko 2 właściwe ataki KGB oba kilku miesięczne, myślę że to Epizodyczny KGB, w każdym ataku mam setki klastrów w których występuje kilka ataków bólu właściwego. Nie mam ustalonych ram czasowych, pór roku (choć latem mam zawsze przerwę), czy czegoś tam innego. jedyne co pewne to 2 epizody rocznie, a to nie wiele, zostawiają mi one 3 do niekiedy 6 miesięcy (rocznie oczywiście) bez bólu.
Czy jestem chronikiem czy nie czy jestem zwyczajnie może spaprany genetycznie (albo celowo przez UFO hehe

?
pozdrawiam