Ile to może trwać....

Jak to wygląda u każdego z nas, jak sobie radzimy, problemy, trudności, zwycięstwa, pytania.
PowerMan
Nowka
Posty: 1
Rejestracja: 15 lis 2012, 11:27

Ile to może trwać....

Post autor: PowerMan »

Witam wszystkich....
Jestem tu nowy 2 miesiące temu stwierdzono u mnie KBG na początku miałem po 3 -4 ataki dziennie teraz 1-2. Codziennie właściwie jak z zegarkiem w ręku o 10 rano się zaczyna. Teraz mija mi jakieś 65 dni w bólu.... Powiedzcie jak długo trwają te bóle bo mam powoli ich dość....
Aleko
Site Admin
Posty: 456
Rejestracja: 13 cze 2007, 23:59

Re: Ile to może trwać....

Post autor: Aleko »

Witaj PowerMan,niestety jak poczytasz trochę forum,stronę http://www.klasterowy.pl ,poszperasz w necie, to dowiesz się,że są chronicy,którzy te bóle mają nonstop :( .Inni z nas mają więcej szczęścia...Zapoznaj się z tematem i trzymaj się!Skoro jest diagnoza, to jakie zaordynowano leczenie?
Awatar użytkownika
Piotr_
Nowicjusz
Posty: 33
Rejestracja: 05 kwie 2012, 09:18

Re: Ile to może trwać....

Post autor: Piotr_ »

Hej PowerMan
Tak jak napisał Aleko każdy przypadek jest inny. U mnie klaster występuje zawsze co roku na przełomie zimy i wiosny. Twa 2-3 miesiące, rozpoczyna się atakami w skali 5-6, po czym dochodze do 8-9 i stopniowo schodzi. Zasadniczo to już mentalnie przygotowuje się na przywitanie gościa :wink: Pocztaj inne wątki i słuchaj rad "starszych" kolegów i koleżanek (żeby nie napisać wteranów).
Awatar użytkownika
gnatek
Przewodnik
Posty: 994
Rejestracja: 26 paź 2008, 19:42

Re: Ile to może trwać....

Post autor: gnatek »

silny jesteś to wytrzymasz. a można dużo więcej.
nawet nieznamy swoich możliwości.
Awatar użytkownika
sawbona
w Temacie
Posty: 254
Rejestracja: 13 gru 2006, 09:08

Re: Ile to może trwać....

Post autor: sawbona »

Hello, każdy osobowy przypadek KBG to również inna odmiana Hortona. Wiem, że takie pisanie nie pomaga ale niestety taka jest prawda. Jednych boli co kilka lat, innych co kilka miesięcy, jeszcze innych - na szczęście takich jest mniej- i na nieszczęście - ja do nich należę - mają stan chroniczny - czyli ciągły niemalże. Przede wszystkim dobry neurolog. On potrafi te nasze osobiste dziadostwo lekami przegonić na czas jakiś. Powodzenia!
ODPOWIEDZ