Ale to jeszcze nic , rodzinka mojego męża wpadła na wspaniały pomysł , żeby mu zafundować pobyt w klinice u jednego znanego lekarza. Był już akurat po klasterze , ale co niech idzie do szpitala , bo to lekarz to i cudów dokona.
Dokonał , podejście lekarza do całej sprawy , choroby męża było , aż brak mi słów aby to określić, ponieważ to klinika to i studenci , przyszli lekarze , którzy mają nam pomóc. To jak oni się zachowywali , na zajęciach przy pacjencie to skandal. KBG to choroba nie znana , w szpitalu leży pacjent , który może coś na ten temat powiedzieć , zapoznać z objawami , ale co gdy studenci się nudzą i ich to nie interesuje. Na dziesięciu jeden , po zajęciach przyszedł do męża ,żeby porozmawiać , robił notatki .....................a reszta no właśnie KONOWAŁY.
Zaznaczę , że w szpitalu Kolejowym stwierdzono , co mężowi dolega a tu trafił już z diagnozą . .................Postanowiłam o tym napisać , gdyż dziś mi się przypomniało .JAKA TO CUDOWNA KADRA NAM SIĘ wtedy kształciła , pewnie tak jest i teraz .Dobra kończę te przemyślenia . Zosia